Małoletnie potomstwo- zajęte własnymi ważnymi sprawami, i ja- lekko zagubiona w permanentnym niedoczasie. W ciągu tych 4 godzin dziennie próbuję być Wystarczająco Dobrą Matką.
wtorek, 08 grudnia 2009
Zapasowy narzeczony

Moja córka jest zakochana- po uszy i czubek nosa.  Oddała serce Jankowi- uroczemu, rozczochranemu  blondasowi, z którym chodziła do przedszkola. Teraz Janek, w nowym, poważniejszym wcieleniu, jest z Lolą w zerówce, co jest przyczyną jej codziennych wzruszeń, których muszę, niestety wysłuchiwać.

- Widziałam dziś Janka na stołówce- mówi z rozmarzeniem Lola

- Taak? I co robił?- staram się wykrzesać zainteresowanie, a nawet entuzjazm

- Pięknie wyglądał- wzdycha a gwiazdami w oczach- i tak się uśmiechał…

- Do ciebie się tak uśmiechał?-

- Nie, do kolegi, ale tak ładnie się uśmiechał-

No tak, i jeszcze pięknie kopie stół- myślę z przekąsem.

-Kiedy dorosnę, to się z Jankiem ożenię- planuje zapobiegliwie Lola.

- O, a powiedziałaś mu już o tym?

- Nie, ale rozmawiałam już z  Zosią ( Zosia to siostra Janka),

i Zosia się zgodziła, i powiedziała, że to fajnie, chociaż Janek  jej dokucza-

No dobrze, czyli rodzina już przekabacona- problem Romea i Julii nam odpada.

Niestety może wyniknąć inny problem, bo Lola ciągnęła temat dalej:

- Tak sobie wymyśliłam, że ożenię się z Jankiem, a potem z Frankiem, i jeszcze mam na zapas Kacpra. Bo tak sobie wymyśliłam, że będę miała dwóch zapasowych narzeczonych, jakby mi się kiedyś Janek znudził. Fajnie, no nie? A ty, mamusiu, to masz zapasowych narzeczonych?-

- Niestety, jakoś nie pomyślałam o tym- przyznałam z żalem- ale kiedyś miałam narzeczonych. Tylko wiesz, jak spotkałam twojego tatę, to stwierdziłam, że tamci nie są tacy fajni, i ich zostawiłam.

- No tak, ale jak ci się tata znudzi?- zafrasowała się moja córka- to nie wiem, czy znajdziesz kogoś na zapas tak od razu-

No i teraz rodzą się pytania:

  1. czy Janek wie o planach mojej córki?
  2. czy Franek wie o Janku, a Kacper o Franku?
  3. i co oni na to?
  4. i gdzie do cholery szybko mogę znaleźć zapasowego narzeczonego?

 

poniedziałek, 07 grudnia 2009
Poszła Lola do doktora

Lola jest hipohondryczką- to fakt bezdyskusyjny. Już w wieku 3 lat namiętnie studiowała atlas anatomii, domagajac sie czytania opisów działania różnych śrubek w człowieku. Co pozwalało jej na przykład stawiać błyskawiczne diagnozy- Mamo, ja sobie złamałam w tym kolanie kręgosłup!- W dojrzałym wieku lat sześciu jej ukochaną lekturą na dobranoc nie jest bajka o Kopciuszku, a ksiażka "Ciało", w przystępny i głównie obrazkowy sposób opisująca wszystkie możliwe mechanizmy i schorzenia rożnych układów w ciele. Przysięgam, że jeszcze raz wrócimy do schorzeń układu moczowego i "Ciało" sięgnie bruku, a przynajmniej wyleci z hukiem przez okno!

W związku z upodobaniami młodej niespecjalnie się przejęłam, kiedy zaczęła się słaniać wieczorem, teatralnie przyciskając ręce do piersi i zawodząc- serce mnie boli, nie mogę oddychać- Ale kiedy położyłam ją wieczorem do łóżka, zaczęło się: świst, wdech, świst, wdech.. I kaszelek, i świst..Lotny mąż znowu był w wojażach, a ja siedziałam przy łóżku Loli i powoli narastała we mnie panika, że coś mocno niefajnego się dzieje. Wytrzymałyśmy do rana i pognałam z nią do lekarza. Gdzie uprzejma pani poinformowała mnie, że moja córka ma dramatycznie obkurczone oskrzela i sądząc po jej alergicznym wywiadzie własnie przechodzi pierwszy atak astmy oskrzelowej. Dostała wziewne sterydy, odpuściło jej niemal natychmiast i teraz fruwa znowu jak motylek, hipotetycznie zdrowa i szczęśliwa. A przede wszystkim niesłychanie z siebie dumna, że jej obsesja zdrowotna wreszcie doczekała się spełnienia.

Przetrzymałam ją kilka dni w domu "na wszelki wypadek", ale nosiło ją strasznie, żeby wreszcie móc się pochwalić przyjaciółkom, jak obłożnie jest chora. W końcu puściłam ją do zerówki- natychmiast pobiegła przytulić się wiernopoddańczo do nogi ukochanej pani Wiesi, a potem zaczęła coś szeptać z koleżankami. Nagle zawróciła, przybiegła do mnie i zapytała- to jak się nazywa ta moja choroba?- Powiedziałam. Lola pognała do przyjaciółek, pełna piersią, tryumfalnie wykrzykując- Już wiem, mam astmę osTrzelową!-

No i teraz Lola bryluje w towarzystwie z astmą osTrzelową, a ja mam dręczący problem: Jak jej powiedzieć, że to jej ukochane świnki  morskie prawdopodobnie są tego przyczyną? Będzie dramat stulecia. No nic, poczekam na wizytę u alergologa i testy.

piątek, 04 grudnia 2009
Piątek- zły początek?

Lubię piątek, ba, kocham go- to taki moment, kiedy wydaje mi się, że mam przed sobą całe dwa dni dla rodziny. Później zazwyczaj te dni rozdrabniają sie na setki drobnych czynności, pozostawiając mnie w niedzielny wieczór z poczuciem zdziwienia- to już? Znowu?

Ale na razie najbliższe 48 godzin jawi mi się jako nieograniczona przestrzeń czasu, w którą tym razem na pewno uda mi się wcisnąć Scrabble z Miśkiem, pierniczki z Lolą, spacer, a co tam, może nawet jakąś niesłychanie edukacyjną i integrującą zabawę rodzinną ( hmm, jeszcze jej nie wymyśliłam, ale spoko- mam przed sobą godzinę w warszawskich korkach).

Dla porządku- integrować się będą: refleksyjny intelektualista, lat 11 i pół, czyli Misiek, nieco hipohondryczna artystka Julia, zwana Lolą, lat 6, ja- czyli ja (od pewnego czasu nawet u lekarza podaję datę urodzenia półgębkiem), i, jeśli szczęście dopisze, Mąż, który nie jest, a powinien być nazywany Yeti- wszyscy o nim słyszeli, niewielu widziało... 

 

16:42, teraz_asia
Link Dodaj komentarz »
1 ... 46 , 47 , 48