Blog > Komentarze do wpisu
raport skrótowy

Raport o stanie rodziny po pół roku milczenia:

Misiek poleciał i wrócił. Bardzo zadowolony. Zasuwał na tym obozie jak szalony, ale też świetnie się bawił. Zwiedził kawałek Ameryki, nawiązał znajomości, świetnie douczył się angielskiego i nawet coś zarobił. Ale nie wiem, czy powtórzy to doświadczenie, bo aktualnie ma fazę na Norwegię. Uczy się norweskiego, niedawno wyskoczył na parę dni do Oslo i ma zamiar spędzić wakacje rwąc norweskie truskawki.

Lola ledwie żyje. Perspektywa egzaminów za pół roku najwyraźniej przeraża jeszcze bardziej jej nauczycieli, niż ją samą. Dlatego moja biedną córkę zalewa niekończący się potok klasówek i innych form szkolnej opresji i terroru. Więc Lola się uczy. I uczy. Jak się nie uczy, gania na zajęcia teatralne, gdzie znowu uczy się roli. A, no i nadal leczy skutki zerwania więzadeł i skręcenia stawu, przez które spędziła cały wrzesień w gipsie. Od początku roku nie ćwiczyła ani razu na wuefie, pewnie w ogóle nie będzie klasyfikowana. A i tak najbardziej martwi mnie to, że nadal nie wiadomo, czy całe to leczenie nie skończy się operacją. Tak, że zasadniczo Lola ma trochę przerąbane.

Mąż nadal nałogowo gra w golfa i podchodzi do tego zajęcia szalenie poważnie. Ponieważ w piątek zabiera mnie na oglądanie jakiegoś super - duper ważnego turnieju w super -duper ważniackim towarzystwie, dostałam dziś od niego zwięzły wyciąg z najważniejszych informacji na temat graczy i rzeczonego turnieju, żebym mogła przynajmniej udawać, że rozumiem, o co chodzi. Doceniam gest, acz nadal nie podzielam pasji, niestety.

Ja przewartościowuję sobie życie, o czym może jeszcze napiszę. Ale zasadniczo planuję nadrobić lata introwertycznych blokad, dużo pić, chodzić na imprezy, rwać facetów...eee, wróć (ostatecznie mąż czasem tu zagląda), to znaczy poznawać nowych ludzi i w ogóle przeżyć regularny kryzys wieku średniego, tylko bez kupowania Harleya. A jeśli uda mi się znaleźć świadectwo maturalne, to pójdę na studia! I co mi kto zrobi? No co?

Tak więc Misiek na fali, Lola w dołku, mąż przy dołku, a ja z flaszką i seksownym Pablem wędruję w stronę zachodzącego słońca. Znaczy, wszystko OK, prawda?

poniedziałek, 19 listopada 2018, teraz_asia

Polecane wpisy

  • O nowym podejściu do nauki

    Lola po egzaminach próbnych. W nastroju wisielczym, bo poszło jej nawet nie tak sobie, tylko złowieszczo źle. Jedyne, co zaliczyła ze śpiewem na ustach i n

  • cichy niedzielny wieczór

    W ramach prezentu mikołajkowego sprezentowałam dzieciom bilety na Gaelforce Dance - koncert muzyki i tańca irlandzkiego. Nie mam pojęcia, czy to nie nazbyt anty

  • kwoka jestem

    - Pół dnia dziś waliłam siekierą - pochwaliłam się Loli.  - Kogo? - spytała moja córka z życzliwym zainteresowaniem. Czy tylko mnie się wydaje, że to nie p

Komentarze
2018/11/22 17:31:25
OK Asiu! Niech się kręci,byle w dobrą,pozytywną stronę.Latorosle superanckie ,tylko być dumną i bladą, zal mi Luski, bo te wiązadła:/ Mąż przy dołku, no i dobrze,wszak pasje trzeba miec, a Tobie zyczę radosnego przezywania wieku sredniego w dobrym towarzystkie,bo kiedy jak nie teraz?:)))
-
2018/11/22 17:49:10
Tak trzymać! :-)
-
2018/11/25 20:50:31
Dorota4311 - dumna jestem jak diabli, a co do męża, liczę na to, że częściowo nam się pasje zazębią na starość (tylko czy to musi byc golf?).

Ewa - Dzięki, zamierzam:-)
-
2018/11/27 10:45:36
O, jak dobrze, że wróciłaś, wreszcie mam po co zaglądać na blox ;)
-
2018/11/27 17:57:17
Torisei - dziękuję, cieszę się, że czytasz:-)