Blog > Komentarze do wpisu
kwoka jestem

- Pół dnia dziś waliłam siekierą - pochwaliłam się Loli.

 - Kogo? - spytała moja córka z życzliwym zainteresowaniem.

Czy tylko mnie się wydaje, że to nie powinno być pierwszym skojarzeniem dla standardowej piętnastolatki? Skojarzenia Miśka wędrują za to w nieco inną stronę. Ponieważ nadal byłam dumna z iście morderczych prac ogrodowych, jakie wykonałam własnymi białymi rączkami, pochwaliłam się też synowi: - Ale się dziś namachałam siekierą - 

- Czym sie-kierowałaś? - błysnął subtelnym dowcipem Misiek.

Misiek w ogóle błyska, również intelektem, bo przez drugi semestr studiów frunie wręcz ze śpiewem na ustach. Ma podwójną motywację. Raz, że znalazł sobie fajną dziewczynę, która jest od niego chyba lepsza w nauce i się nawzajem dopingują, dwa, że musi sprawnie zaliczyć sesję, bo dzień po ostatnim egzaminie, czyli już za 12 dni, wyjeżdża do pracy na całe wakacje.

Cała dygoczę wewnętrznie ze stresu. Nie od dzisiaj wiem, że jestem potworną matką kwoką i chętnie otuliłabym skrzydełkami potomstwo przed całym złem tego świata. A Misiek nie dość, że na tyle tygodni, to jeszcze na koniec świata - do Stanów i w dodatku ma pracować jako wychowawca na obozie "dla dzieci i młodzieży z trudnościami w nauce". Oczami duszy widzę hordy nadpobudliwych wyrośniętych amerykańskich nastolatków, atakujących mojego Misia:-)

Zasadniczo wiem, że histeryzuję, bo Misiek wykazał się zadziwiającym ogarnięciem przy załatwieniu sobie raz, że tej pracy, dwa, monstrualnej papierkologii z nią związanej. Więc moje obawy, że zostanie pobity/okradziony w nowojorskim metrze, zeżarty przez wilki i/lub nastolatków, zgubi paszport i/lub bagaże, sam się zgubi w dziczy/w trakcie podróży/w wielkim mieście, są chyba nieco na wyrost. No ale kurde, mam prawo się martwić, nawet jeśli mój synek jest zarośniętym, barczystym  i dość samodzielnym życiowo dwudziestolatkiem, prawda?

Praca zawodowa kapie mi ostatnio jak krew z nosa, więc zapieprzam w ogrodzie i mozolnie organizuję remont wakacyjny w pokojach dzieci, czyli malowanie, wymianę podłóg i zalanego sufitu u Miśka. Motywuje mnie gwałtowna reakcja pulmonologa Loli, który wręcz zbladł z oburzenia, dowiedziawszy się, że moja astmatyczka dzieli sypialnię nie tylko z kotami, ale też z siedemnastoletnią wykładziną podłogową, która ma chyba zbyt bogate życie wewnętrzne (co tam, pewnie już założyła cywilizację i wynalazła koło). Kotów nie wyrzucę, ale wykładzina idzie precz.

 

 

poniedziałek, 11 czerwca 2018, teraz_asia

Polecane wpisy

  • pięćdziesiąt twarzy nudy

    - A może pojedziesz ze mną na turniej w sobotę? - powiedział mąż zachęcająco. - Bo wiesz, wiele pań tak robi. Jadą z mężami i im towarzyszą na polu -  - Al

  • Bolonia

    No ale to było podłe. Serio. Wyobraźcie sobie, że w Bolonii mieliśmy niższą temperaturę niż w Polsce i słońca parę godzin w sumie. Kurtki nawet raz nie zdjęłam

  • O Wacławie i dolegliwościach codziennych

    Ja to jednak jestem słabo kapująca, i w dodatku mało empatyczna jednostka. Odkryłam jakiś czas temu pająka w wannie. Pająk był wielki i czarny, miał rozłożyste

Komentarze
2018/06/11 13:27:44
Mamuśki zawsze tak będą miały, dzieci przyprawiają o niejedną nieprzespaną noc. Ważne, żeby umieć opanować te strachy i nie przenosić ich na latorośle. Ja też jestem mama- kwoka, może nawet bardziej, ale staram się nad tym pracować
-
2018/06/11 16:11:26
mnie jest daleko do mamy-kwoki. syn, co prawda 24-letni, sam od 2 lat mieszka w NYC, kiedy my od tez 2 lat wygrzewamy pewne czesci ciala na Florydzie ;) i powiem szczerze, ze jeszcze tak dobrej relacji z doroslym synem nie mialam, jak mam teraz, na odlegosc :)
-
2018/06/11 21:00:31
Aga-joz - moje dzieci są przyzwyczajone, że kwoczę i podśmiewają się z tego pobłażliwie. Ale tak jak napisałaś - można się bać, ale i tak trzeba im pozwolić na dorośnięcie. Najwyżej szybciej osiwiejemy:-)

Cutie-pie - mieszkasz na Florydzie? Zazdroszczę:-) To takie fajne miejsce, zwłaszcza przyrodniczo (Everglades!). Wydaje mi się, że w Stanach ten proces odpępowiania od rodziców jest dużo szybszy i łatwiejszy. U nas, także z powodów ekonomicznych, jest tak trochę po włosku, czyli długo mieszka się razem. Przyznaje, że rzeczywiście jestem kwoka, tyle że "problem" z Miśkiem mam też taki, że ja go szalenie lubię, w sensie przebywać z nim i gadać, więc najzwyczajniej będę za nim tęskniła.
-
2018/06/11 22:24:10
Misiek już na studiach???????
Lola 15-latka?????
Matkościno, kiedy zaczęłam Cię podczytywać toż to dzieciaczki były.
A tu czas sobie tik, tak, tik, tak
Kurczę, właśnie do mnie dotarło ....
I straszne to
-
2018/06/11 22:35:23
W czasach kiedy jeździłam na różne kolonie i obozy moi rodzice mieli zwyczaj przyjeżdżać do mnie w odwiedziny. Jako mała dziewczynka bardzo te wizyty lubiłam, jako nastolatka zdecydowanie mniej, bo to wstyd przecież żeby starzy człowieka nawiedzali. A rodzice jakoś upływu czasu nie chcieli dostrzec i uparcie jeździli. Co w sumie o tyle dziwne, że moja mama była absolutnym zaprzeczeniem matki kwoki. Gdy przeczytałam Twój wpis, pierwsza myśl (mam nadzieję, że mi wybaczysz) to - jak to dobrze, że ta miśkowa praca jest na odległym kontynencie bo inaczej jeszcze przyszłoby Ci do głowy odwiedzić synka i sprawdzić czy te hordy rozwydrzone nie demolują Ci dziecka. Kolejna przecież teraz Świat to mała wioska, więc w zasadzie co za problem polecieć na kilka dni za Ocean. Synu Matki Kwoki, strzeż się!

A na poważnie: życz ode mnie Miśkowi (a w zasadzie Panu Miśkowi) cudnych wakacji, mnóstwa fajnych nowych znajomości i ciekawych doświadczeń.

I cieszę się, że Twoje obawy sprzed kilku miesięcy okazały się zupełnie nieuzasadnione. Jak widać student się nauczył i student zdał. A rola mądrej kobiety w życiu mężczyzny nie do przecenienia.

Za remont i prace ogrodowe trzymam kciuki.
-
2018/06/12 22:15:58
Wiklasia - głęboki wdech i pamiętajmy - one rosną, ale my sie nie starzejemy:-) Też mnie to przeraża, o boszzzz, to rzeczywiście oznacza, że piszę ten blog od dziesięciu lat!

Nespola - o rany, moje dzieci spaliły by się ze wstydu, jakbym pojawiła się na jakimś obozie:-) Współczuję po fakcie:-).
Ale spokojnie, powściągnę nerwy (chociaż Misiek przed chwilą spytał, jak często ma do mnie pisac czy dzwonić. - Ze dwa razy dziennie - odpowiedziałam, a on myślał, że żartuję:-) Życzenia przekażę i dziękuję.
-
2018/06/13 09:14:48
Noooooo, dorosleją nam pociechy, ja nie mogę się nadziwić, że mam juz dorosłe córki:)
-
2018/06/13 09:15:30
Powodzenia dla Syna ,jak też i córeczki. Siekierka dobry sposób na odstresowanie:)
-
2018/06/13 15:44:02
Kwoko, Ty się ciesz, że masz duże dzieci. Możesz do kina pójść na coś innego niż bajka dla dzieci i bez załatwiania opiekunki. Do teatru . Na seks z mężem. Luzik.
Życie zaczyna się gdy dzieci się wyprowadzą a pies zdechnie :)
-
2018/06/13 19:58:39
Mkaroli, bardzo dobrze powiedziane i w 100% sie zgadzam. na razie zdechl jeden kot, zostal jeszcze jeden i pies. no i jeszcze 10-letnia Emma, ale z nia mozna juz isc do kina na np. Star Wars ;)

Asiu, tak. od dwoch lat mieszkamy na Florydzie. przedtem 24 w NYC. wyprowadzilam sie bez zalu. maz troche nie, ale wyjscia nie mial.. tzn mial ;)
-
2018/06/14 08:54:49
Dorota4311 - tez masz dorosłe dzieci? Nieźle:-) Wszyscy dorastają wraz z moim blogiem:-) Cieszmy się, jak napisała Mkaroli - tyle teraz możemy, no nie?

Mkaroli - nie, no ja to nieustannie doceniam, że tylu rzeczy już nie muszę i generalnie mozna żyć bardziej na spontanie. Dzieci w domu to nieustanne planowanie i dyscyplina, a teraz wreszcie nie muszę wciąż brać ich pod uwagę w moich planach. Ale troszkę muszę się ponurzać w syndromie pustego gniazda:-)

Cutie-pie - jesteście bezwzględne, nawet zwierzątka wam przeszkadzają:-) Chociaż gdybym miała psa, to kto wie...ostatecznie koty nie generują tylu obowiązków i odpowiedzialności. No cóż, cieszmy się wolnością w takim razie:-)
-
2018/06/19 17:54:02
Ze mnie też kwoka, na samą myśl o szkolnych wycieczkach w coraz mniej mglistej przyszłości zalewa mnie fala paniki. A tak poza tym i mnie nurtuje pytanie - kiedy Ci te dzieci tak porosły? Przed chwilą Lola była w głębokiej podstawówce! Ale jak policzę od kiedy ja 4 godziny sobie podczytuję, to wierzyć się nie chce. Pozdrawiam Ala (kiedyś Ameba - pamiętasz te odległe czasy?).
-
2018/06/24 20:25:31
Amebowo - kurcze, teraz to sentymentalnie mi sie zrobiło - naprawdę sama się nie mogę nadziwic, że to już tyle lat. Ledwie Misiek od ziemi odrósł, a już na studiach...Szkolne wycieczki są luuuz, serio, oni ich pilnują jak sępy, zwłaszcza młodszaków, więc nic nie bój. Gorsze będą obozy młodzieżowe:-)