Blog > Komentarze do wpisu
piątkowy wieczór

Na dzień kobiet mąż zabrał mnie do piwnicy i oddał w ręce seksownego cudzoziemca, który uprawiał ze mną przez godzinę łagodne formy BDSM, czyli trening golfa. Kto mnie przebije? 

Dzisiaj mamy rozkoszny wieczór z Lolą, Netflixem i blachą brownie. Misiek podekscytowany jak norka na dopalaczach pognał na koncert jakiegoś gościa o nazwisku Com Truise. Czy tylko ja widzę zbieżność nazwisk z pewnym popularnym aktorem? Przypadek?  Nie sądzę....

Mąż natomiast pojechał z kolegami na narty do Zakopanego i mam nadzieję, że będzie trzeźwiał rankami na tyle, żeby trzymać się orczyka.

A my z Lolą owinęłyśmy się w koce i w koty i oglądamy Greenhouse Academy, co być może nie rozwija nas intelektualnie, ale za to jest niezłą rozrywką- polecam, drugi sezon jakby ciekawszy.

Okna trzymam przysłonięte ze względu na ptaszki, co szalenie ułatwia decyzję, czy myć, czy nie myć. Dzięki temu mam mnóstwo wolnego czasu i mogę się skupić na tym, co naprawdę istotne. Na przykład myśleniu, co zrobić, żeby przestać wyglądać jak morświn. Albo kartofel. Okrągła, szara i niekształtna. Brr. 

 

piątek, 09 marca 2018, teraz_asia

Polecane wpisy

  • raport skrótowy

    Raport o stanie rodziny po pół roku milczenia: Misiek poleciał i wrócił. Bardzo zadowolony. Zasuwał na tym obozie jak szalony, ale też świetnie się bawił. Zwied

  • Może by tak poczerpać korzyści?

    - Na blogach ponoć można nieźle zarobić - poinformował mnie mąż usłużnie, kiedy znowu narzekałam na moją pracę, a raczej jej brak. Oczywiście natychmiast tapnęł

  • kwoka jestem

    - Pół dnia dziś waliłam siekierą - pochwaliłam się Loli.  - Kogo? - spytała moja córka z życzliwym zainteresowaniem. Czy tylko mnie się wydaje, że to nie p

Komentarze
2018/03/10 18:19:56
Walka z morświnem u mnie polega na chodzeniu na nordic walking. Wiem sport dla staruszków ale pracuje całe ciało. Polecam. Zazdroszczę męża w Zakopanym, mój się odgraża delegacją ale ona ciągle przesuwa się w czasie, zapewne wypali gdy kupię farbę do malowania domu :)
-
2018/03/13 21:16:15
No nie wytrzymam, właśnie polubiłam morświny:)
-
2018/03/14 22:25:13
Mąż nalega czy jednak spodobał Ci się golf? Nigdy nie mów nigdy?
Muszę przyznać, że z nutką zazdrości czytam o Twoich sportowych poczynaniach i trzymam kciuki za wytrwałość (siłownia wciąż aktualna?). U mnie niestety zapał zwykle bywa słomiany.
I jeszcze w temacie pojawiającym się ostatnio acz zupełnie pobocznym, czyli porządków domowych. Kurcze, ja niemal zawsze mam czyste okna, no chyba że mróz trzaskający lub choroba obłożna. Jakoś tak mam wrażenie, że gdy okna brudne to i w domu nie do końca czysto. Wiem, to nie jest zupełnie normalne, ale żeby od razu psychopatka? Nie dość, że człowiek się narobi, to jeszcze obrywa! No i gdzie tu sprawiedliwość?
-
2018/03/15 22:33:35
Mkaroli - też chodziłam z kijkami w zeszłym roku. Teraz nie mam gdzie - wszystkie drogi do lasu odcięte przez masakryczne rozjeżdżone błota. Ale chudnąc, to po tym nie chudłam, tylko mordę miałam weselszą:-)

Adladalinda - powiadasz:-) Morświny są tak słodkie, faktycznie, że nikt nawet nie myśli o ich tuszy:-)

Nespola - Na siłownię chodzę uczciwie, choć bardziej co trzy a nie jak wcześniej dwa dni, bo ostatnio sporo pracy miałam. Golf mnie stanowczo nie porywa, ale obiecałam mężowi, że zrobię zieloną kartę, takie golfowe prawo jazdy, więc zaciskam zęby, niech wie, że dotrzymuję słowa:-) A okna rozumiem, serio. Ja w sumie muszę często myć, bo przecież dwa koteczki nieustannie mażące łapami syfią niemiłosiernie, a i tak mało światła wpada mi do domu. Ale zimą nienawidzę myć okien, bo mi sie mażą, no i mrozy były i w ogóle...więc podziwiam, że tobie się chce:-) Cofam psychopatkę, wstawiam - bohaterkę domu!
-
2018/03/15 22:38:45
Nespolu, Kasiu droga - mam dla ciebie wiadomość od męża (mam robic sceny zazdrości czy nie?) - jeśli skontaktujesz się na mój gazetowy adres teraz_asia@gazeta.pl, bo nie chcę upubliczniać prywatnych wiadomości:-)