Blog > Komentarze do wpisu
O Wacławie i dolegliwościach codziennych

Ja to jednak jestem słabo kapująca, i w dodatku mało empatyczna jednostka. Odkryłam jakiś czas temu pająka w wannie. Pająk był wielki i czarny, miał rozłożyste włochate nóżki i ogólnie doskonale komponował się z białą emalią. Zrobiłam więc to, co zrobiłby każdy rozsądny człowiek na moim miejscu - nadałam pająkowi imię Wacław i gawędziłam z nim sympatycznie przy wieszaniu i składaniu prania. Bardzo cieszył mnie przy tym fakt, że Wacław nie opuszcza posterunku w wannie i uznałam to za dowód, że moje ciepłe uczucia są odwzajemnione. Kiedy po trzech dniach z dumą pochwaliłam się Loli moim nowym przyjacielem, spojrzała na mnie z politowaniem - Naprawdę, mamo, nie wpadłaś na to że on nie umie wyjść z wanny? -

No jakoś, kurde, nie. Gnana wstydem z powodu mojego niehumanitarnego i egoistycznego zachowania, czym prędzej ulokowałam Wacława na podłodze. Ale przysięgam, że chwilę się zawahał i spojrzał na mnie przyjaźnie, zanim z godnością oddalił się za pralkę.

Poza pająkiem to był naprawdę słaby tydzień. W golfa wciąż nie umiem. Nie wiem dlaczego mój instruktor nie chce zrozumieć, że ja mam po prostu za dużo części ciała, żeby je naraz ogarnąć i  że jedna z tych części jest w tej grze całkowicie zbędna, a wręcz kłopotliwa. Ciągle mi biust wchodzi w paradę i psuje zamach czy też swing, czy jak to tam się nazywa. Chyba dlatego w golfa graja głównie faceci....

Śnieg wciąż leży w ogrodzie. Od dwóch tygodni nie przeczytałam ani jednej książki. Koty linieją jak wściekłe i mam dom we fruwających kłakach. Lola ma skrzywioną przegrodę nosową i przerost małżowin nosowych (serio? małżowiny nosowe? to brzmi jak głupi żart) ze wskazaniem do operacji. Wacław nie wychodzi spod wanny, a nikt inny nie chce mi towarzyszyć przy wieszaniu prania. Nie mam butów na Bolonię. 

No naprawdę - muszę wyjechać na te trzy dni, bo zwariuję.

 

 

czwartek, 22 marca 2018, teraz_asia

Polecane wpisy

  • raport skrótowy

    Raport o stanie rodziny po pół roku milczenia: Misiek poleciał i wrócił. Bardzo zadowolony. Zasuwał na tym obozie jak szalony, ale też świetnie się bawił. Zwied

  • Może by tak poczerpać korzyści?

    - Na blogach ponoć można nieźle zarobić - poinformował mnie mąż usłużnie, kiedy znowu narzekałam na moją pracę, a raczej jej brak. Oczywiście natychmiast tapnęł

  • kwoka jestem

    - Pół dnia dziś waliłam siekierą - pochwaliłam się Loli.  - Kogo? - spytała moja córka z życzliwym zainteresowaniem. Czy tylko mnie się wydaje, że to nie p

Komentarze
2018/05/31 18:18:23
To się serio nazywa małżowiny nosowe, trzy pary takowych.