Małoletnie potomstwo- zajęte własnymi ważnymi sprawami, i ja- lekko zagubiona w permanentnym niedoczasie. W ciągu tych 4 godzin dziennie próbuję być Wystarczająco Dobrą Matką.
Blog > Komentarze do wpisu
głównie o Loli

Udało mi się namówić Lolę, żeby obejrzała ze mną "Zabić drozda". Bardzo lubię zadręczać małoletnich moją ulubioną literaturą i kinematografią, w nadziei, że zarażę ich swoim zachwytem. Czasem nie odnoszę spektakularnego sukcesu - "Łowca androidów" nie powalił rodziny na kolana, ale czasem udaje mi się nad podziw - mąż właśnie kończy "Mistrza i Małgorzatę" i nawet się zachwyca. Tylko dlaczego, pytam się załamana, dlaczego nikt nie chce czytać Pratchetta? Pomimo wszystkich możliwych chwytów, jakie stosuję, żeby ich wciągnąć? Gdzie popełniłam błąd?

Ale wracając do adremu. Wygląda na to, że Lola nie tylko obejrzała z zainteresowaniem,ale zrozumiała główną myśl przewodnią.

Kiedy przypomniałam jej o odrabianiu lekcji, właśnie śliniła się nad półmiskiem świeżo upieczonego ciasta. Lola zastygła w dramatycznej pozie, przyciskając do wątłej piersi talerzyk z ciastem i wyszeptała - Naprawdę chcesz zabić ten moment? Tę chwilę mojego szczęścia z brownie? - spojrzała na mnie oczami zranionej sarenki - To byłoby okrutne. To byłoby jak - spojrzała jeszcze raz czule na stos czekoladowego ciasta - jak zabicie drozda - .

No dobra, może jednak nie do końca zrozumiała. Ale z zachwytem patrzę, jak świetnie moja córka rozwija się w gimnazjum. Przez ostatni tydzień niemal mieszkała w szkole, bo konstruowali z panią od polskiego olbrzymiego smoka z kartonu na Dzień Książki. Na piątek klasa Loli umówiła się na noc filmową - całonocny maraton oglądania filmów na sali gimnastycznej. Jeżdżą karmić psy w schronisku i czytać książki dzieciom z domu dziecka. Mają naprawdę fajnych nauczycieli i dyrektora z poczuciem humoru. Strasznie żałuję, że reforma zniszczy taką fajną szkołę.

Dla równowagi doniesienia z frontu maturalnego:

polski podstawowy - nieźle, a ten wiersz zinterpretowałem niemal genialnie 

polski rozszerzony - zobaczysz, będzie luz, na pewno (mam mroczne wrażenie, że samozachwyt Miśka nie znajdzie tu mocnych podstaw)

matma podstawowa - ee, spoko, prawie wszystko mam dobrze 

matma rozszerzona - nooo, OK, mogłem to trochę zawalić, ale może nie będzie tragicznie

angielski rozszerzony - będzie sto procent, zobaczysz, i w ogóle jestę bogię

i jeszcze czeka nas niemiecki, i geografia i dwa ustne. Mam wrażenie, że to jakiś maraton jest. Kiedyś chyba tak nie było.

wtorek, 09 maja 2017, teraz_asia

Polecane wpisy

  • o mężu i golfie

    Mąż, jak wiadomo, gra w golfa. Kiedy nie może grać w golfa, ogląda kanał golfowy. Dla niedowierzających - tak, naprawdę w otchłaniach TV istnieje kanał, w który

  • panorama dietetyczna

    Zaczęłam od Dąbrowskiej. Diety znaczy. Po czterech dniach widok surówki budził we mnie obrzydzenie, a wszystkie warzywa miałam ochotę utopić w Wiśle jak Marzann

  • Ombre mentalne

    Nosiłam w sobie tę decyzję przez trzy dni, aż w końcu nie wytrzymałam.Padło na koleżankę, do której wpadłam na pięć minut i siedziałam już pół godziny, pomagają

Komentarze
2017/05/11 13:39:37
Buziaczki! :)
-
2017/05/14 21:16:34
o, jak miło, wracaj na stałe, maj jest
-
2017/05/16 01:42:05
Było tak samo. Ja jestem troszeczkę młodsza od Ciebie, to pamiętam lepiej.
Ja czytam Pratchetta i podobał mi się "Mistrz i Małgorzata", w zasadzie to powinnam go sobie odświeżyć...
-
2017/05/16 21:30:27
I jak tam , już po stresach egzaminacyjnych?
-
2017/05/24 21:48:37
Tak, juz po egzaminach!!! Osiwiałam, ale dzieciątko chyba zdało, to sie jeszcze okaże, jak dobrze (lub jak źle).
-
2017/06/01 00:32:49
Matury tyle nie bylo, ale nie przypominaj mi o egzaminach na studia, ja zdawalam tylko 9 egzaminow, bo skladalam papiery tylko na 4 kierunki, z czego na dwa byla ta sama klasyfikacja, tak to by bylo o co najmniej trzy wiecej. Sam niemiecki zdawalam dwa razy, a ze raz zdalam z zdeklasowujac cala stawke (mialam jedyna piatke), to mnie ominal dziesiaty egzamin czyli ustny z niemieckiego.