Małoletnie potomstwo- zajęte własnymi ważnymi sprawami, i ja- lekko zagubiona w permanentnym niedoczasie. W ciągu tych 4 godzin dziennie próbuję być Wystarczająco Dobrą Matką.
Blog > Komentarze do wpisu
co w trawie piszczy

Krótkie streszczenie ostatniego miesiąca:

Dwa tygodnie na Dukanie, zakończone orgią jedzenia krówek. Dieta aloesowa, ze wstrętem porzucona po tygodniu. Aktualnie jem na zmianę pieczonego indyka z sałatą i ciastka, z nadzieją, że organizm będzie na tyle skonsternowany, że zgubi tłuszcz z tego zakłopotania.

Mąż od trzech tygodni ma pracę. Wprawdzie bez fajerwerków finansowych, ale wygląda na dość stabilną i taką raczej bezzawałową. Się zobaczy.

Ja pracy nie mam. Znaczy coś tam mam, ale kapie jak krew z nosa i nudne straszliwie. Za co mam kupować te wszystkie cudne buciki, których pełno na wystawach?

Misiek pojutrze pisze maturę z polskiego. Jestem rozdygotana wewnętrznie, i ja nie wiem, jak przeżyję ten czwartek i piątek.

Lola znowu przestała się uczyć. Wiedziałam, że ta dobra passa nie może trwać wiecznie. Pociesza mnie tylko to, że chyba znalazła sobie nową przyjaciółkę, na brak której cierpiała od początku gimnazjum.

Mamy nowego pana kota ogródkowego, na razie bezimiennego. Dość nieśmiały, ale strasznie gadatliwy. Siedzi godzinami na parapecie, zagląda nam do pokoju i miauczy namiętnie w trzech tonacjach. Moje kotki się go nie boją, o dziwo. No cóż, czekam na rozwój wydarzeń.

Mam cudną, granatową hybrydę na paznokciach i pierwszy raz od lat nie obgryzam skórek, bo lękam się zepsucia tej niesłychanie pięknej dekoracji. 

Zmarzły mi róże, hortensje i aktinidie przez ten cholerny kwietniowy przymrozek. Las jest zalany przez te cholerne kwietniowe deszcze i nie mam gdzie chodzić na spacery. 

Mąż dał mi w prezencie kartę na siłownię. I w dodatku sama go o to poprosiłam, wiec nawet nie mogę teraz go opieprzyć i powiedzieć, że na przekór nie będę chodzić.

Czekam na maj. Nie wiem czemu, ale czuję, że teraz musi być trochę lepiej. Że praca i pogoda, i matura, i wszystko się ułoży (może oprócz siłowni, bądźmy realistami).

A teraz mogę wrócić do pisania bloga, bo dotąd paraliżowała mnie świadomość, ile musiałabym nadrobić.....

wtorek, 02 maja 2017, teraz_asia

Polecane wpisy

  • o mężu i golfie

    Mąż, jak wiadomo, gra w golfa. Kiedy nie może grać w golfa, ogląda kanał golfowy. Dla niedowierzających - tak, naprawdę w otchłaniach TV istnieje kanał, w który

  • gramatyka a zwłoki

    Z jakichś tajemniczych przyczyn Loli nie po drodze z gramatyką polską. To znaczy, używa bezbłędnie, ale wszystkie te imiesłowy i zaimki, a nie dajbóg, przydawki

  • Ombre mentalne

    Nosiłam w sobie tę decyzję przez trzy dni, aż w końcu nie wytrzymałam.Padło na koleżankę, do której wpadłam na pięć minut i siedziałam już pół godziny, pomagają

Komentarze
2017/05/02 18:49:34
Czyli jest nieźle :-)
Maturą się nie przejmuj! I tak nie masz wpływu, a będzie dobrze!
Takich głupot teraz uczą w szkole, że Lolka niewiele traci ;-)
Mąż pracuje, czyli w razie czego na hybrydę będzie!
Wiosna idzie, a raczej pełznie - będzie tylko lepiej :-)
-
2017/05/08 11:35:22
Aśka! Trzymaj się, biednemu zawsze wiatr w oczy ale kto zabroni biednemu bogato żyć?
-
2017/05/09 12:49:31
Pies. Codziennie rano o 6 idę z nim na spacer. Czasem dodatkowo biegam po budowie czy ogródka sąsiada, bo kudłacz wtargnął (ojej, przepraszam ale wie pani, to taki ciekawski szczeniak....). Wieczorem spacerek po okolicznych ulicach, bo oswajam z samochodami. I znoszenie gałgana po schodach (nie może chodzić, bo stawy). Nie wiem, kiedy znajduję czas na normalne życie :)
-
2017/05/09 14:55:04
Cieszę się, że jest lepiej! Bardzo! Ściskam :)