Małoletnie potomstwo- zajęte własnymi ważnymi sprawami, i ja- lekko zagubiona w permanentnym niedoczasie. W ciągu tych 4 godzin dziennie próbuję być Wystarczająco Dobrą Matką.
Blog > Komentarze do wpisu
panorama dietetyczna

Zaczęłam od Dąbrowskiej. Diety znaczy. Po czterech dniach widok surówki budził we mnie obrzydzenie, a wszystkie warzywa miałam ochotę utopić w Wiśle jak Marzannę. Zaleczyłam tę traumę brownie, bo magnez jak wiadomo, dobrze działa na mdłości. A może na drżenie powiek? 

Zieleninę postanowiłam odreagować dietą Atkinsa. Zapomniałam jednak, że nie posiadając pęcherzyka żółciowego nie powinnam topić mojego biednego organizmu w tłuszczu. Po trzech dniach reszta moich organów wewnętrznych wykazywała chęć podążenia śladem woreczka. Odreagowałam ciastem marchewkowym (patrzcie, jak sprytnie - warzywo i deser w jednym).

Przypomniałam sobie, że w czasach studenckich odchudzałam się dietą kopenhaską. Pamiętacie? Kawa, kopy jajek i sałata? Spieszę poinformować, że dwadzieścia lat później nie da się zjeść tylu jajek. No niedasie i już. Na przejedzenie jajkami doskonale działają ciasteczka Amaretti. Ten związek nie ma naukowego uzasadnienia, a jednak pozostaje faktem.

W poczekalni u dentysty przeczytałam o zupełnie nowej diecie - 5:2. I nie jest to wynik meczu Polska - Niemcy niestety. Zasady wydały mi się upojnie proste: przez pięć dni jemy normalnie, a przez dwa pościmy. Zgadliście już? Tak. Wytrzymałam całe pięć dni tej diety, szósty wydał mi się na tyle ekstremalny, że na wszelki wypadek zjadłam trzy muffinki porzeczkowe.

Od wczoraj jestem na Dukanie. To nie pozycja seksualna, ani alpejski lodowiec, ale moja nowa dieta. Zapowiada się obiecująco, bo można jeść do upojenia twaróg i kefir. Daję sobie minimum tydzień, zanim upiekę ciasto bananowe.

Mąż wykazuje daleko idącą życzliwość i wsparcie moralne, ale to dlatego, że chyba nie ogarnia rozmiarów mojej schizofrenii dietetycznej:

- O, chyba schudłaś? - 

- Nie wiem, ale chyba nie-

- A co ci mówi waga? - 

- A mówi mi: kobieto, spierdalaj, bo mi ciężko - 

Wsparcie poproszę. Z pozytywnymi przykładami w tle. Buuu....

wtorek, 28 marca 2017, teraz_asia

Polecane wpisy

  • o mężu i golfie

    Mąż, jak wiadomo, gra w golfa. Kiedy nie może grać w golfa, ogląda kanał golfowy. Dla niedowierzających - tak, naprawdę w otchłaniach TV istnieje kanał, w który

  • gramatyka a zwłoki

    Z jakichś tajemniczych przyczyn Loli nie po drodze z gramatyką polską. To znaczy, używa bezbłędnie, ale wszystkie te imiesłowy i zaimki, a nie dajbóg, przydawki

  • głównie o Loli

    Udało mi się namówić Lolę, żeby obejrzała ze mną "Zabić drozda". Bardzo lubię zadręczać małoletnich moją ulubioną literaturą i kinematografią, w nadziei, że zar

Komentarze
2017/03/29 11:33:21
A musisz koniecznie? U mnie najlepiej działał relaks, bo tyłam ze stresu. Oprócz tego sałatki w lecie, zupy w zimie. Żadnych diet :)
-
2017/03/29 14:48:57
No wspieram, wspieram,może pójdź do dietetyka, przebadaj tarczycę i dopiero wtedy pomyśl o dietach?
-
2017/03/29 16:12:21
Ja czuję, że już schudłam czytając Twoje zmagania. Twoje poczucie humoru gwarantuje mi zawsze i nieodmiennie masaż powłok brzusznych poprzez nieustanne chichranie.
Dukan, kopenhaska - brzmi znajomo, jakieś wspomnienia z młodości mej przywołują.
A ja bym wolała tak bez wysiłku, bez wyrzeczeń, ponoć się da. Co nieco o tym było w ostatniej Godzinie Prawdy w radiowej trójce. Lubię zupy - może spróbuję

-
2017/03/29 19:26:07
Wspieram, wspieram :) Jest jeszcze dieta 8 godzin - jesz przez osiem godzin dziennie, potem tylko woda :) Może przez związek z Twoim blogiem mi się skojarzyło.
Osobiście wspieram slow food; samo unikanie konserwantów w diecie, syropu glukozowo-fruktozowego itp. to ostra gimnastyka. No i gdy chleb nie wyjdzie a do piekarni nie zdążę pojechać, to po prostu nie jem chleba.
-
2017/03/29 20:29:37
Kup większe spodnie :)
-
2017/03/30 13:16:13
Kobietawkryzysie - no muszę, muszę. Inaczej będę musiała zasłonić wszystkie lustra w domu...Relaks nie pomaga (jem ze szczęścia). Stres też nie (jem z nerwów). Jak nie patrzeć, z każdej strony...no, te, plecy:-)

Dorota4311 - dziękuję za wsparcie. Przypomniałaś mi naczelne hasło forum emama (cokolwiek ci nie dolega - przebadaj tarczycę:-)). Ale ile jej nie badam, całkiem zdrowa. Hormony mam rozjechane i dlatego tak galopująco przytyłam, ale na to niestety na razie nic nie poradzę.

Wiklasia - chyba słuchałyśmy tej samej audycji:-) Akurat jechałam samochodem i słuchałam tej laski, co tak na zupach schudła. To mój plan na następną dietę. Dam ci znać, czy działa!

Julka - no, na takiej diecie to ja jestem cały czas, tylko że ja tak mogę jeść bez przerwy przez te 8 godzin...
Tez masz paranoję konserwantów? Lola jest nawiedzona na tym tle i zmusza mnie do czytania każdziutkiego składu każdziutkiego towaru. Zakupy trwają godzinami, a ja ślepnę, wczytując się w ten maczek. Ponury wniosek - syrop i transy są wszędzie. Idzie się pochlastać:-)

Mkaroli - nie musiałam nawet kupować. Z fazy sprzed pięciu lat, kiedy to spektakularnie schudłam 13 kilo, mam pudło szerookich dżinsów i sweterków namiotów. Ale wiesz, jakie to przykre, wyciągać coś z tego pudła? Brrr.
-
2017/04/05 10:40:20
Serio i pozytywnym przykładem? Minus 10 na 4 tygodniach Dąbrowskiej, oraz poprawa stanu ogólnego, w tym również nastroju, ale w domu, moim zdaniem, nie da się. W każdym razie na początku. Mnie wywlokły psiapsiółki i pojechałam na Kaszuby dla towarzystwa, z bardzo sceptycznym nastawieniem. Łatwo nie było, owszem, ale warto. Namacalnie to zamiast 5-6 tableteczek dziennie zażywam teraz 1 i 1/4. No i rozmiar ten tego mniejszy... Jeszcze drugie 10 powinnam, żeby być chudą staruszką - chudej staruszce łatwiej w życiu, bo jak się przewróci, to ją dwie osoby podniosą, a nie cztery. To znaczy, jeszcze nie jestem staruszką, ale, kiedy już będę, to wolę być chudą.
A w ogóle to naprawdę musisz? Życie takie piękne na wiosnę ;-)
-
2017/04/08 16:18:35
Jak mawia mój wspierający mąż; kwiecień-plecień bo przeplata, raz hamburger, raz sałata.
:)