Małoletnie potomstwo- zajęte własnymi ważnymi sprawami, i ja- lekko zagubiona w permanentnym niedoczasie. W ciągu tych 4 godzin dziennie próbuję być Wystarczająco Dobrą Matką.
Blog > Komentarze do wpisu
androidy śnią o samochodach

Uwierzycie, że byłam wczoraj na wytwornym pokazie dla hipsterskiej i zamożnej warszawki? Sama w to nie wierzę. Ale jakże trudno się oprzeć sile argumentów męża - Kochanie, wiem, że nie lubisz takich imprez, ale mam darmowe zaproszenie, i będzie masa dobrego żarcia i drinki z parasolką.-

No dobra, nie jest to jeszcze poziom rodzinnych wyjść do supermarketu na degustację kabanosów w dziale mięso/wędliny, ale sami rozumiecie, w naszej sytuacji człowiek musi wykazywać się elastycznością...

Premiera nowego samochodu luksusowej marki zgromadziła tłumy wytwornie odzianej elity warszawskiej. 

A teraz przeczytajcie to jeszcze raz: premiera-nowego-samochodu.

Odlot, no nie? Kiedy rozpoczęło się widowisko światło-dźwięk, zamarłam z wrażenia jak jeleń w świetle reflektorów. Muzyka, narastająca w pulsujące crescendo ( jak w tym momencie filmu, gdy Steven Seagal ucieka z reaktora atomowego tuż przed odpaleniem ładunków wybuchowych), oszałamiające strumienie świateł, i wreszcie... z głośników zagrzmiał ciepły baryton narratora - Gdyby sztuczna inteligencja umiała marzyć, marzyłaby o samochodzie... - 

- Gdyby androidy śniły, śniłyby o elektrycznych owcach - wymamrotałam ubawiona. Nikt jednakowoż nie zwrócił uwagi na moje błyskotliwe skojarzenia literackie, bo oczy wszystkich wlepione były w zbliżenia jakichś silników czy elementów deski rozdzielczej, podczas gdy narrator uwodzicielsko opiewał "głębokie tłoczenia na masce, wąską linię okien bocznych i smukłą sylwetkę".

- Za Chiny nie pojmę, jak ludzie mogą oddawać cześć przedmiotom użytkowym, transportującym ich z punktu A do punktu B - zwierzyłam się mężowi.

Mąż pokiwał głową wyrozumiale, jednak nie oderwał wzroku od sceny, na którą właśnie powoli wjeżdżał bohater dzisiejszej premiery. Samochód jak samochód, cztery kółka i trochę blachy, ale ludzie, jak on się świecił! Jakby stado lemurów w irchowych pidżamach biegało po nim przez tydzień bez przerwy...W tym momencie, przyznaję, poczułam coś w rodzaju bałwochwalczego podziwu. Mój Stefan od miesiąca wygląda jak po zapasach w błocie z monstertrakiem, a boję się go umyć, bo już raz tak myłam na mrozie i potem otwierałam drzwi za pomocą suszarki.

Pokaz skończył się tuż po pokazie tańczących dziewoi, wdzięcznie zwieszających się z sufitu na dużych kółkach, pomiędzy wybuchającymi prawdziwymi płomieniami. Serio, wcale nie zmyślam. Spekulowaliśmy z mężem, czy mają wliczone w ryzyko zawodowe poparzenia drugiego stopnia. Ale żadna nie przysmażyła sobie choćby pięty, profesjonalistki!

Kiedy zgromadzone elity wreszcie potruchtały na scenę, żeby przymierzyć się do planowanych nabytków (Misiu, kup mi proszę na imieniny taki turkusowy, żeby pasował do torebki Birkin), mogłam zająć się bardziej istotnymi zagadnieniami - na przykład sprawdzeniem, jaką ilość tartinek zdołam przyswoić, zanim zrobi mi się niedobrze, i ile rodzajów drinków z palemką potrafią przygotować barmani (dużo- w odpowiedzi na obydwa pytania). 

Bardzo, doprawdy bardzo udany wieczór. Zapowiedziałam mężowi, że gdyby ewentualnie dostał jeszcze zaproszenie na premierę nowego modelu depilatora albo kosiarki, chętnie uświetnię tę imprezę swoją obecnością. Ostatecznie, przyznajmy, premiery teatralne są takie passe.

czwartek, 26 stycznia 2017, teraz_asia

Polecane wpisy

  • panorama dietetyczna

    Zaczęłam od Dąbrowskiej. Diety znaczy. Po czterech dniach widok surówki budził we mnie obrzydzenie, a wszystkie warzywa miałam ochotę utopić w Wiśle jak Marzann

  • Ombre mentalne

    Nosiłam w sobie tę decyzję przez trzy dni, aż w końcu nie wytrzymałam.Padło na koleżankę, do której wpadłam na pięć minut i siedziałam już pół godziny, pomagają

  • Netf(l)iksacja

    Oto typowa polska rodzina. Bezrobotny, łysiejący mężczyzna  siedzi na kanapie popijając z obtłuczonego kubka i gapiąc się w ekran. Zazwyczaj dołącza do nie

Komentarze
2017/01/26 20:27:07
Świetna relacja. Ja od razu załapałam skojarzenie literackie. Zaiste błyskotliwe. Jeszcze bardzie błyskotliwe są jednak lemury. Co Ty jesz, że masz takie skojarzenia?
I jak już tak bywasz na premierach, to poinformuj mnie koniecznie jak będzie premiera jakiegoś ekskluzywnego akcesorium erotycznego. To bym chętnie obejrzała.
-
2017/01/31 08:16:59
Ja nie wiem, Wild, co wtedy jadłam, ale to było szalenie egzotyczne. Zapamiętałam ogony wołowe i policzki wołowe, ale nie wiem, czy wołowina wpływa na percepcję:-)
A lemury, bądźmy szczerzy, nasuwają mi się same przy większości jakichkolwiek skojarzeń...
Obiecuję dać ci znac, jak tylko dowiem się o premierze nowego wibratora:-)
-
2017/01/31 21:43:59
@asia: Mogą być nawet kulki analne, czy smakowe chusteczki do seksu oralnego. Jestem bardzo otwarta... na premiery ;)